noclegi we wrocÅ‚awiu - zásobnÃky na vodu -
który sta³ siê okrêgiem ognia wype³niaj¹cym korytarz i lec¹cym jak lasso w kierunku Snapea. PóŸniej nie by³o ju¿ ognia, ale wielki czarny w¹¿ którego McGonagall przemieni³a w dym, który w u³amku sekundy przemieni³ siê, zastyg³ by staæ siê rojem œcigaj¹cych sztyletów. Snape unika³ ich tylko dziêki zmuszaniu pancernych zbroi do wystapienia przed niego. Echo nios³o huk dŸwiêcz¹cych no¿y, które jeden po drugim wbija³y siê w klatkê piersiow¹
-Minerwa- powiedzia³ piszcz¹cy g³os. Ci¹gle os³aniaj¹c Lunê przed miotanymi zaklêciami Harry popatrzy³ w kierunku sk¹d rozchodzi³ siê dŸwiêk i zobaczy³ profesorów Fitwicka i Sprout przemierzaj¹cych korytarz w pi¿amach. Profesor Slughorn
sapa³ na koñcu.
- Nie- piszcza³ Fitwick, unosz¹c ró¿d¿kê- Nie zabijesz w Hogwarcie nikogo wiêcej- zaklecie Fitwicka uderzy³o pancern¹ zbrojê za która Snape siê schroni³. Z brzdêkiem obudzi³a Sie do ¿ycia. Snape zmaga³ siê z mia¿d¿¹cymi rekami i odes³a³ je z powrotem do atakuj¹cych. Harry i luna noclegi we wrocÅ‚awiu musieli zanurkowaæ w bok by unikn¹æ zbroi gdy ta roztrzaska³a siê o œcianê. Kiedy Harry znów popatrzy³ w górê Snape by³ w œrodku bitwy, McGonagall, Fitwick i Sprout atakowali go. Przemkn¹³ przez drzwi do klasy i moment póŸniej us³yszeli krzyk McGonagall- Tchórz! TCHÓRZ!
- Co siê dzieje,
co siê dzieje?- pyta³a Luna
Harry podniós³ j¹ na nogi i pognali korytarzem do opuszczonej klasy, wlek¹c za sob¹ pelerynê-niewidkê. Profesor McGonagall, Fitwick i Sprout stali w roztrzaskanym oknie.
- Skoczy³- powiedzia³a prof. McGonagall gdy Harry i Luna wbiegli do Sali
- Masz na myœli ¿e nie ¿yje- Harry podbieg³ do okna ignoruj¹c jêki szoku Fitwicka i Sprout spowodowane jego pojawieniem siê.
- Nie, on nie umar³- powiedzia³a gorzko prof. McGonagall- W przeciwieñstwie do Dumbledora on trzyma³ swoj¹ ró¿d¿kê… i zdaje siê ¿e nauczy³ siê kilku sztuczek od swojego mistrza.-
Z uk³uciem grozy Harry zobaczy³ ogromny kszta³t
zásobnÃky na vodu przypominaj¹cy nietoperza lec¹cego przez okalaj¹ce mury.
Za nimi da³o siê s³yszeæ ciê¿kie odg³osy kroków i podmuch powietrza. Slughorn w³aœnie za³apa³- Harry!- dysza³ masuj¹c swoja ogromn¹ klatkê piersiowa pod szmaragdowo-zielona g³adka pi¿am¹.
- Mój kochany ch³opcze… có¿ za niespodzianka… Minerwo, wyjaœnij proszê… Severus… co?
- Nasz dyrektor robi sobie krótk¹ przerwê- powiedzia³a McGonagall celuj¹c w okno z dziura w kszta³cie Snape.
- Profesor!- Harry uniós³ rêkê do czo³a. Móg³ zobaczyæ jezioro inferiusów przep³ywaj¹cych pod nim, poczu³ jak widmowa zielona ³ódka wskakuje na podziemny brzeg, a Voldemort wysiad³ z niej z morderstwem w sercu.
- Profesor,
musimy zabarykadowaæ szko³ê, on nadchodzi!
- Œwietnie Ten-Którego-Imienia-Nie-Mo¿na-Wymawiaæ nadchodzi.
Powiedzia³a innym nauczycielom. Sprout i Flitwick ³apali oddech. Slughorn wypuœci³ cicho jêk.
“Potter ma robotê w zamku na rozkaz Dumbledore. Musimy umieœciæ na w³aœciwym miejscu ka¿d¹ ochronê, z której potrafimy skorzystaæ podczas gdy Potter zrobi to co ma do zrobienia.”“Oczywiœcie, masz нагрівач œwiadomoœæ, ¿e nic, co zrobimy nie bêdzie mog³o bez koñca powstrzymyaæ Sam Wiesz Kogo ?” pisn¹³ Flitwick. “Ale mo¿emy go powstrzymywaæ.” powiedzia³a Professor Sprout.“Dziêkujê Ci, Pomono, ” powiedzia³a Professor McGonagall, i miêdzy dwoma czarownicami nawiaza³o siê ponure spojrzenie zrozumienia.Sugerujê, ¿e zak³adamy podstawow¹ ochronê wokó³ miejsca, zbierzmy
naszych studentów i spotykajmy siê w Wielkiej Sali. Wiêkszoœæ musi zostaæ ewaku³owana, jednak jeœli którykolwiek z tych, którzy s¹ dojrzali wiekiem chce zostaæ i walczyæ, myœlê, ¿e powinna byæ im dana szansa.” “Zgoda, ” powiedzia³a Professor Sprout, ju¿ œpiesz¹c siê w kierunku drzwi.“Spotkamy siê w Wielkiej Sali w ci¹gu dwadziestu minut z moim Domem.” A poniewa¿ uprawia³a jogging szybko znalaz³a siê poza zasiêgiem ich wzroku, mogli tylko s³yszeæ jej szemranie, “Tentacule, Diabelskie Sid³a . And Snargaluff pods...tak, chcia³bym zobaczyæ, jak œmiercio¿ercy walcz¹ z nimi.”” Mogê dzia³aæ st¹d, ” powiedzia³ Flitwick, i pomimo ¿e ledwie widzia³ z t¹d,
нагрівач -
|